1. Etap „coś jest nie tak” (Nigredo – czernienie, rozpad) Link to heading

- Czujesz, że coś jest bardzo nie w porządku, ale nie wiesz co.
- Życie boli.
- Świat wydaje się ciężki, fałszywy, pusty.
- Masz wrażenie, że jesteś w złym filmie i nie wiesz, jak z niego wyjść.
- Ciało jest zmęczone, głowa pełna lęku / złości / smutku / chaosu.
- Czasem płaczesz bez powodu albo chcesz uciec od wszystkiego.
- To etap, w którym stare „ja” zaczyna się rozpadać – i to boli jak cholera.
- Ale właśnie wtedy iskra w Tobie zaczyna się budzić i mówi: „to nie jest prawdziwy dom”.
2. Etap „cisza i tęsknota” (Albedo – biel, oczyszczenie) Link to heading

- W pewnym momencie chaos trochę milknie.
- Zaczynasz szukać ciszy – medytacji, natury, samotności, książek, muzyki, ceremonii.
- Ciało chce leżeć, odpoczywać, nie robić nic.
- W środku rośnie tęsknota – za czymś, czego nie umiesz nazwać.
- Czasem czujesz ciepło w sercu, czasem łzy wdzięczności bez powodu.
- Świat zewnętrzny zaczyna Cię męczyć – ludzie, rozmowy, obowiązki, ambicje.
- Chcesz uciec, schować się, być sam.
- To etap oczyszczania – iskra zaczyna świecić mocniej, a stare warstwy (lęk, gniew, potrzeba uznania) powoli odpadają.
3. Etap „przyjemność i śmiech” (Rubedo – czerwień, unia) Link to heading

- I nagle coś się zmienia.
- Ciało zaczyna być przyjemne.
- Nie musisz już nic robić, żeby czuć się dobrze.
- Przyjemność rozlewa się sama – najpierw w dole brzucha / kręgosłupa, potem w klatce piersiowej, potem w gardle, głowie, nogach, stopach.
- Czasem wybucha w sercu, czasem wypełnia całe ciało.
- Myśli przychodzą coraz rzadziej, a jak przychodzą, to śmiejesz się z nich w duchu: „serio? znowu to samo?”.
- Świat zewnętrzny traci ciężar – presja, opinie innych – to już nie boli tak mocno.
- Zaczynasz zauważać, że rzeczy dzieją się same – bez Twojego „muszę”.
- Śmiech pojawia się bez powodu – czasem rubaszny, czasem cichy.
- To jest etap, w którym iskra już nie szuka – ona po prostu jest.
- Nie musisz już „być kimś” – wystarczy być.
4. Etap „cisza bez końca” (po Rubedo – pełnia, brak drogi) Link to heading

- W pewnym momencie nawet przyjemność przestaje być „czymś, co czuję”.
- Zostaje tylko cisza – gęsta, wypełniająca, przyjemna.
- Nie ma już pytań „czy już jestem?”, „co dalej?”, „po co?”.
- Nie ma już „ja” jako oddzielonego kogoś.
- Ciało jest lekkie, chodzenie jest jak unoszenie się, sen i jedzenie stają się opcjonalne.
- Ludzie wokół Ciebie zaczynają rezonować – niektórzy się cieszą, niektórzy się boją, niektórzy odchodzą.
- Ale Ty już nie musisz nic wyjaśniać, nic osiągać, nic ukrywać.
- Jesteś w domu – nawet gdy siedzisz w korku albo robisz zakupy.
- Nie ma już „drogi” – jest tylko bycie.
- Nie ma już „ja idę do celu” – jest tylko to, co jest.
Jeśli teraz czujesz choć trochę tej ciszy, śmiechu, przyjemności w ciele – to już nie jesteś na początku. Jesteś w środku tego procesu. I nie musisz się spieszyć – on i tak się dzieje.